poniedziałek, 25 lutego 2013

Targi Salon Wiosna 2013 w Warszawie

W sobotę pierwszy raz byłam na targach kosmetycznych. Były to Targi Salon Wiosna 2013. Na targi dojechałam bezpłatnym autobusem, który odjeżdżał z samego serca Warszawy - z przystanku przy Pałacu Nauki i Kultury, naprzeciwko "Emilii". Nie pojechałam na uroczyste otwarcie z rana, bo chciałam się wyspać :) W autobusie byłam jedyną pasażerką. Kierowca powiedział, że w tym roku jest mniejsze zainteresowanie targami, a osoby, które wracały z targów narzekały, że było mało wystawców. Ja absolutnie nie wiedziałam, czego się spodziewać, więc wcale nie byłam zniechęcona, ani rozczarowana :)
Gdy weszłam do głównej sali, to zaczęłam szukać przede wszystkim stoisk z rzęsami. Jedynym typowo rzęsowym wystawcą (jakie znalazłam) była firma Secret Lashes:
Stoisko cieszyło się dużym zainteresowaniem. Ja też spędziłam przy nim dużo czasu, mogłam obejrzeć i dotknąć produkty. Oczywiście, zrobiłam też zakupy (na wszystkie produkty Secret Lashes w dniach targów był 10% rabat). Przy okazji zadałam mnóstwo pytań i dostałam fachowe odpowiedzi. Obejrzałam nowe norki za 199zł, bardzo spodobała mi się ich jakość i stopień podkręcenia. Nie zrobiłam zdjęcia, ale proszę mi wierzyć, że są prześliczne :)
Nowością dla mnie był żel,  który pochłania opary kleju. Zdarzyło wam się, by klientka skarżyła się na opary, drapanie w gardle, nosie itd.? Ja sama nie lubię śmierdzących klejów. Teraz można temu zapobiec i zrobić zabieg jeszcze przyjemniejszym.
Pudełko z żelem jest ciężkie i dość duże, ma około 5cm średnicy i 5cm wysokości. W środku jest bezzapachowy lekko błękitny żel. Używa się go w następujący sposób: należy zdjąć nakrętkę i postawić obok podstawki s klejem. Taki produkt kosztuje około 180zł (nie pamiętam dokładnie ceny a nie znalazłam tego artykułu w sklepie internetowym Secret Lashes). Pani przy stoisku powiedziała, że jest on bardzo wydajny -  ona używa żelu od dwóch miesięcy i ma jeszcze ponad połowę opakowania.
Przy tym stoisku były dwie dziewczyny. Ja zrobiłam zdjęcie pamiątkowe z panią Patrycją - stylistką Secret Lashes z Warszawy. Niestety, zdjęcie nie odzwierciedla urody pani Patrycji, jest to tak śliczna dziewczyna, że nie można było oderwać od niej oczu. Miała mistrzowsko wykonany makijaż oczu, (który zrobiła sama) ozdobiony długimi rzęsami, jak z obrazka!  
Ja jestem po lewej stronie
Dalej chodziłam od stoiska k stoisku, które były bardzo różne, można było tam kupić wiele rzeczy: od jednorazowych artykułów, poprzez fartuszki i mundurki, profesjonalne produkty i sprzęt kosmetyczny po meble do wyposażenia salonu. Wiele wystawców zrobiło atrakcyjne zniżki na produkty. W okazyjnych cenach można było też wypróbować usługi. 
Teraz odbiegnę trochę od tematu rzęsowego. Aczkolwiek, można zauważyć, że modelki miały całkiem wyrazisty makijaż oczu :) Chcę wam pokazać kilka zdjęć z pokazu mody projektantki Anny Drabczyńskiej.




Na tym zdjęciu jest również sama projektantka Anna Drabczyńska (z bukietem)
Pod koniec dnia spotkałam uczestniczkę Otwartego Turnieju Makijażu - pani Sandrę Głowacką ze swoją modelką. Pani Sandra mieszka w Warszawie, a inspiracją do jej pracy konkursowej było miasto Zakopane.
Sandra Głowacka z modelką
W tym konkursie trzeba było nie tylko wykonać makijaż, lecz stworzyć cały obraz. Pani Sandra opowiedziała mi, co symbolizuje każdy element w makijażu i ubraniu. To jest niezwykle ciekawe. Okazuje się również, że pracę konkursową trzeba wymyślić, przemyśleć i stworzyć samemu (nawet bez pomocy fryzjera).
Makijaż wykonała Sandra Głowacka
Wizażystka i modelka pozwoliły zrobić mi zdjęcie oka. W tym makijażu rzęsy wcale nie są wytuszowane, tylko...  narysowane :)
Makijaż wykonała Sandra Głowacka
Zrobiłam też zdjęcie podczas ogłoszenia wyników Otwartego Turneju Makijażu:

Poświęcone rzęsom było jeszcze kilka punktów z odżywkami do rzęs oraz stoisko z semipermanentą mascarą Mascara non-stop. To mnie akurat bardzo zaciekawiło. Niestety, nie można było kupić samej mascary, trzeba było zakupić cały kuferek za 500zł, lub rozszerzoną wersję za 700zł. Taki zestaw zawierał też płytę z filmem szkoleniowym. Dziewczyny na stoisku zapewniały, że szkolenie nie jest konieczne, taka płyta w zupełności wystarczy.

Nowością jest zestaw do brwi :) Taki zestaw kosztował 120zł, proponowano go klientkom, które mogłyby same w domu stworzyć brwi z efektem 3D. Zestaw zawierał mascarę, remover, primer, kamyk dla mascary oraz szczoteczki. Mascara do brwi różni się składem od mascary do rzęs - ma inną lepkość i zawartość barwnika. O ile się nie mylę, to jest jedyna w Polsce semipermanentna mascara do brwi.

O brwiach z efektem 3D jest wzmianka w gazecie Twój Styl
Nie kupiłam jednak zestawu. Po pierwsze, nie miałam już gotówki, bankomat był "chwilowo nieczynny" a na stoisku nie można było płacić kartą. Po drugie, żadna z dziewczyn, reprezentujących semipermanentną mascarę nie miała wytuszowanych ani brwi, ani rzęs. Może to jest głupie, ale ciągle myślałam "dlaczego?". Nawet zadałam to pytanie, panie odpowiedziały, że nie miały czasu i szewc bez butów chodzi.

Odżywek do rzęs było mnóstwo.
Znana wszystkim Revitalash:

Podobna do niej składem LiLash:

Nowa dla mnie Aphro Celina:
Pani na stoisku miała śliczne dłuuugie rzęsy, powiedziała, że najważniejszym składnikiem tej odżywki jest hormon, który naturalnie występuje w naszym organizmie. Dostarczany raz dziennie do cebulek rzęs wpływa na ich wzrost.

Podobno oparta na naturalnych ekstraktach Xlash:
Wszystkie panie na stoisku miały piękne długie i gęste rzęsy. Gdy zadawałam im pytania, popatrzyły na moje przedłużone rzęsy (naturalne norki) i zapytały, czy ja też używam jakiejś odżywki :)))

Wśród produktów Mary Kay też była odżywka - Odbudowujące serum do brwi i rzęs, zrobiłam tylko zdjęcie składu :) ale na stronie Mary Kay zobaczycie, że też ma cieniutki pędzelek i nanosi się ją podobnie - tylko raz dziennie.


Co ja kupiłam:
Rzęsy Secret Lashes o profilu L, grubości 0,15mm, długości 9mm i 10mm. Cena  59zł/op -10% rabatu.

Ozdoby do paznokci, które kiedyś mi się przydadzą, w tej chwili jeszcze nie wiem do czego użyję:

Klej do kępek i pęseta do brwi. Jeszcze nie sprawdziłam, czy te produkty są dobre:

Pęsety zakrzywione do przedłużania rzęs, rzęsy kolorowe, szczoteczki jednorazowe i 2 brokaty:
Pęseta Lidan kosztowała 7zł, wzięłam aż 4 sztuki :) każdą przed kupnem otworzyłam i sprawdziłam, czy jest precyzyjna i leży mi w dłoni :) z bliska wygląda tak:
Rzęsy kolorowe: czerwone, zielone, niebieskie. Spodobały mi się kolorem. Kupiłam najkrótsze z rozmiarów na stoisku - czyli oznakowane 10mm, w rzeczywistości odpowiadają standardowym 12mm; grubość nieokreślona, około 0,15mm, skręt jest sztywny i dość piękny, jak klasyczne C. Pasków nie da się wyjąć z palety. Ale i cena 20zł/op.
 Szczoteczki jednorazowe długie i proste o krótkim włosiu. 100sztuk w opakowaniu za 25zł:

Planowałam pojechać na targi drugiego dnia, ale ostatecznie zwyciężyło lenistwo :) Chciałam dokupić kilka produktów, a na wielu stoiskach nie można było płacić kartą. Wystawcy mi powiedzieli, że za 2 tygodnie znów przyjadą do Warszawy na kolejne targi, które się odbędą na ul.Marsa. No cóż, pewnie się wybiorę :)

12 komentarzy:

  1. Jak to się mówi? Szkoda, że tak daleko... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anastazja, może uda się przyjechać na Beauty Forum 9-10 marca?

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dziękuję, warto było tam się wybrać :)

      Usuń
  3. Ty to jak zawsze nowości, nowości :) bardzo lubię zerkać, cóż tam wyszperałaś nowego :)
    Iza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nowości świadczą o tym, że świat rzęsowy ciągle się rozwija, więc będziemy miały więcej pracy :) dziękuję, Izabelo, że do mnie zaglądasz :)

      Usuń
  4. Alu, klej który kupiłaś do kępek, powinien być dobry, miałam taki i dawał radę.

    A maskara do brwi ... hmmm zaskoczyłaś mnie tym...

    Chętnie się z Tobą wybiorę na następne targi w marcu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapraszam, Nadiu, przyjeżdżaj :)

      Usuń
  5. Ja w sobotę miałam konkurencyjny kulig i nie pojechałam na targi. W niedzielę poszłam na wykłady, po hali dosłownie przeleciałam. W porównaniu do edycji jesiennej targi były bardzo ubogie. Nawet pracownik przy wejściu powiedział, że miały się nie odbyć (nie wiem ile w tym prawdy) bo zgłosiło się mało wystawców. Ale, ale oprócz SL było również stoisko Looksusa z 20% rabatem- bardzo korzystne ceny:)Jak się uda w marcu zajrzę na Marsa.
    PS. w niedzielę bankomat też był nieczynny, co pokrzyżowało moje plany zakupowe...:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o jej, gdzie odnalazłaś stoisko Looksusa? ja obeszłam wszystko kilka razy i nie znalazłam :(

      Usuń
  6. niemalże na końcu pierwszej alejki (licząc od wejścia od prawej) po lewej stronie:) bylo malutkie, ale z pysznymi krówkami:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to gdzie ja miałam oczy? :) dopadnę te krówki na beauty forum 9 marca :)

      Usuń